Dlaczego tu tak niebiesko?

Michał tańczy już dziesiątą godzinę na dyskotece RYKI w Rykach Kujawskich. Sąsiedzi i zarazem znajomi nie mogą się nadziwić ile można tańczyć, nawet kiedy muzyka już dawno ucichła, a cała impreza zaczęła się trzy dni temu.

- Michał, na pewno nie chcesz wody? - zapytał Roman. - Wódy? - zapytał Michał. - WODY!!! - sprecyzował Roman. - Co? Chcesz wody? - zapytał ponownie Michał. Było głośno od zremiksowanych piosenek z MTV puszczanych na przemian z Disco Polo. Nie dało się jednak nie usłyszeć Romana, który krzyczy i zarazem pluje do ucha oddalony o jeden centymetr. Michał tańczył już czwartą godzinę do przebojów Szazy i Rijany, ale nie wypił ani jednej kropli wody. - Woda zabija fazę – często mawiał. - Michał wypadałoby się coś napić, bo padniesz. Tańczysz tak od czterech godzin. - martwił się o kolegę, Roman. - Zgadza się. Walimy do baru po wódę i browarka! - źle zrozumiał radę Michał, po czym zszedł z parkietu i poszedł prosto do wodopoju. Co działo się tego dnia z Michałem? Nikt nie wiedział, ale najświeższa plotka na wsi donosiła, że Michał nie spał od ostatniej popijawy, na której spaliła się stodoła. Była ona trzy dni wcześniej. Nie spać trzy dni i tak żwawo pląsać po parkiecie jak nikt na wsi? W kościele już gadali, że może być opętany.

- Trzy kieliszki... albo nie... Cztery... Pięć kieliszków wódki iiiiiiiiiii... - zaczął konwersację z barmanem, Michał. - Ty też się napijesz? Bo stawiam. - zapytał kulturalnie kolegę, Michał. - To te pięć bierzesz dla siebie?! - Roman zrobił duże oczy. - Nie, dla siebie i twojej starej. Dlatego pytam czy coś wziąć przy okazji dla ciebie. - elokwentnie zażartował Michał. - Bardzo śmieszne. Weź mi modżito za piętnastaka, skoro taki śmieszek z ciebie. - naciągnął na drinka kolegę, Roman. - Modżito? A też się napiję. To poproszę sześć kieliszków wódki, dwa modżito i jakieś piwko do popitki. - skompletował zamówienie Michał. - Jakie piwko podać? - profesjonalnie zapytał barman. - A jakieś dwa. - dziwnie i jednocześnie sensownie odpowiedział Michał. Kolejna godzina zeszła na spożyciu zamówienia. Kolejne pięć godzin to popisy Michała na parkiecie przy akompaniamencie Manieczek i „Donciu noł pamperap”, jak to w zwyczaju mają śpiewać klienci dyskoteki RYKI. Jak to możliwe? Skąd u tego pięćdziesięciopięcio-kilogramowego chucherka, którego pokona w siłowaniu na rękę noworodek, taka moc? Nikt tego nie wiedział, ale Michał za każdym razem wracał z toalety jakby „mocniejszy”.

W tym samy czasie, w Tokio, o tej samej porze japoński arcymistrz gry World of Warcraft o imieniu Sushi, szykuje się do kolejnego pojedynku z pretendentem do tytułu. - Arcymistrzu Sushi, trenujesz już dziesiątą godzinę i nie wypuściłeś myszki z dłoni. Nie poświęciłeś nawet chwili na masturbację, kiedy wyszłam wynieść śmieci. Może byś do pracy wreszcie poszedł? - zapytała dziewczyna arcymistrza Sushi, skośnooka Chinka Ding Dong. Tak, musiała mówić do swojego chłopaka „arcymistrzu Sushi” podczas jego treningów oraz oficjalnych ceremonii związanych z WoW. - Wziąłem wolne na tydzień. Ten huj z Tajwanu Tao-Tao, chce znowu się ze mną mierzyć. Trzy razy poznał smak zwycięskiego miecza arcymistrza, ale i tak huj mówi, że jest lepszy. On lepszy? Chyba w palcowaniu swojej starej. Tym razem włożę mu bardzo głęboko zwycięski miecz arcymistrza. Moje ostrze będzie bezlitosne! Odechce mu się fikania, frajerowi. - wyjaśnił brak obowiązków, arcymistrz. - Czyli masz zamiar siedzieć cały tydzień przed kompem, tak?! Wiesz, że w piątek są urodziny mojego ojca, a ogólnie jest ładna pogoda i moglibyśmy gdzieś wyjechać na weekend? - czuć było rozgoryczenie w pytaniach Ding Dong. - Yyy... Na weekend to ja mam arcymistrzowski pojedynek z tym hujem Tao-Tao i może się zdarzyć, że będziemy walczyć przez kolejny tydzień. Ale czuję, że rozwalę huja szybciutko w dwie, góra trzy doby. Tak więc jak chcesz gdzieś jechać na weekend, to możesz skoczyć do sklepu po zakupy, a ojcu wyślę prezent z Amazona. Wyślę mu taki fajny miecz ozdobny. - sprecyzował najbliższe plany Sushi. - I tak będziesz grał kolejne dziesięć godzin? - dopytała ze łzami w swych skośnych oczach, Ding Dong. Sushi otworzył szufladę obok biurka, z której dochodził smakowity odgłos obijającego się szkła. - Jak tak patrzę w szufladę, to będę grał bez przerwy aż pokonam Tao-Tao. Arcymistrz nie spocznie, dopóki jego miecz nie ocieknie krwią tego tajwańca! - zakończył rozmowę Sushi, podsumowując swoją sytuację w trzeciej osobie.

Te i podobne historie zdarzają się każdego dnia na całym świecie. Co je łączy? Skąd tyle mocy w różnych ludziach? Trudno jednoznacznie odpowiedzieć, ale trochę światła na tą sytuację rzucają ostatnie nagrania monitoringów miejskich w Rykach Kujawskich oraz Tokio, na których widać jak i Michał, i Sushi wchodzą do sklepu internetowego i kradną stamtąd tajemniczą, niebieską buteleczkę. Dlatego tu tak niebiesko.

5 thoughts on “Dlaczego tu tak niebiesko?

  • 3 lipca 2016 at 18:01
    Permalink

    …wchodzą do sklepu internetowego i kradną stamtąd tajemniczą, niebieską buteleczkę. :P

    Reply
  • 23 maja 2016 at 20:40
    Permalink

    MoDŻito! :D Mój ulubiony drink

    Reply
  • 17 maja 2016 at 23:57
    Permalink

    Śmieszne :D Ding Dong heheheh :P

    Reply
  • 8 maja 2016 at 22:44
    Permalink

    Dawno nie było na stronie nowego tekstu, ale jak już się pojawił to jak zawsze klasa :) No i ta nowość! Zamówienie już złożone i na pewno napiszę recenzję jak szczury przetestują, bo szykuje się HIT wśród stymulantów.

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.