Jakoś sobie radzę

Zapewne miliony osób na całym świecie zastanawiają się jak sobie radzę. W pierwsze dni bez Pinaczki i Czminaczki nie było wesoło. Zacząłem snuć życiowe refleksje o życiu w rozmowach sam ze sobą. Zacząłem też dostrzegać rzeczy, których wcześniej nie dostrzegałem i przestałem widzieć to, co wcześniej widziałem. Moje życie zmieniło się o trzysta sześćdziesiąt stopni, no ale trzeba się wreszcie ogarnąć. Trzeba żyć dalej i iść do przodu. Trzeba kuć żelazo puki gorące i w marcu jak w garncu.

Ech, takie pocieszające brednie. Nikt i nic nie zastąpi mi Pinaczki! Myyyhyyhyyhyyhyy...

Przepraszam, znowu się rozkleiłem.

Dziś już mniej płaczę jak dziewczynka, chociaż jeszcze trochę mi się zdarzy. Najważniejsze, że nie jest tak źle jak przedwczoraj, kiedy po całym świecie szukałem czegoś by się zabić i w końcu znalazłem. Karabin FUB-AKB48 wpadł mi w ręce we czwartek i od razu pociągnąłem za spust, kierując lufę do ust. Jak się okazało nie zabija. Co najwyżej może postrzelić, ale do tego trzeba zbyt dużo razy skierować lufę do ust. Wiem, bo „strzelałem z karabinu” cały czwartek, co pozwoliło mi przetrwać bez trudnych pytań (Boże dlaczego Pinaka?! Dlaczego właśnie ona?!) do wczoraj.

Wczorajszej nocy miałem wizytę, którą złożyli mi Gwiezdni Bogowie. Powiedzieli mi, że wiedzieli, że nadchodzą mroczne czasy prześladowań INACAńczyków i żebym się nie bał... i żebym nie płakał jak dziewczynka. W tych trudnych czasach dla wierzących INACAńczyków, musimy trzymać się razem z Chińczykami i innymi Azjatami, którzy mają fajne laboratoria. Jeśli będziemy trzymali się razem, to żadne prześladowania nam nie straszne. To wszystko powiedzieli mi wczoraj Gwiezdni Bogowie, po czym pod poduszką zostawili mi AMB-FUBINACA i odlecieli na swoim skuterze.

Dziś już jakoś sobie radzę. Mam Fubinaczkę, mam swój karabinek, jestem gotowy. Gotowy by wreszcie się umyć, ogolić, wyjść z łóżka do ludzi. Bez żalu o to, co się stało. Wybaczam wam przyjaciele z rządu, bo po prostu nie wiecie co robicie. Wybaczam wam i pokornie czekam na kolejne prześladowania, bo moja wiara w fajne laboratoria z Azji jest niezachwiana. Jeśli Wy, drodzy fundatorzy, też wierzycie niezachwianie i czujecie, że możecie wybaczyć i pójść naprzód po tragedii jaka nas spotkała, to Fubinaczka i karabinek są do Waszej dyspozycji.

libediś,
Wasz Dżesi

11 thoughts on “Jakoś sobie radzę

  • 20 października 2016 at 08:43
    Permalink

    a co zdjęcie :P

    Reply
  • 7 października 2016 at 11:02
    Permalink

    Dżesi pocieszę cie Ab Pinaca nie została zdelegalizowana to były tylko plotki :)

    Reply
  • 20 września 2016 at 16:56
    Permalink

    ………wiara w fajne laboratoria z Azji…… ;D
    mistrz!

    Reply
  • 16 września 2016 at 12:10
    Permalink

    Zdjęcie jak zwykle wybrałeś wymownie do tematu ;-)

    Reply
  • 14 września 2016 at 15:49
    Permalink

    Pomału wszystko wraca do normy, więc jest dobrze :)

    Reply
  • 13 września 2016 at 18:07
    Permalink

    jesteśmy z Tobą w wierze czubie! :P

    Twoja pasja do Pinaca niecodzienna ;)

    Reply
  • 13 września 2016 at 15:34
    Permalink

    Jak ty ogarniasz sklep i jaranie? Przecież to niemożliwe

    Reply
  • 13 września 2016 at 15:13
    Permalink

    Zajebista fotka! ;D Trzymaj się tam Dżess!! Wszystko będzie dobrze

    Reply
  • 10 września 2016 at 20:13
    Permalink

    „Moje życie zmieniło się o trzysta sześćdziesiąt stopni, no ale trzeba się wreszcie ogarnąć.”
    Widać, że łatwo nie jest pierwszy raz widzę błąd logiczny w Twoim artykule.

    Reply
    • 11 września 2016 at 08:01
      Permalink

      Nie załapałeś żartu, a nie błąd logiczny :> No ale wiem, kto by teraz miał głowę do żartów. To nie jest czas na żarty.

      Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.