Mistrz Przetrwania

- Hi! Nazywam się Ber Grills i w tym odcinku „Mistrza Przetrwania” pokażę, jak zarejestrować numer na kartę w amazońskiej dżungli. Będę pił mocz, jadł odchody oraz spał na drzewach, a to wszystko po to, żeby zarejestrować starter do telefonu i zadzwonić po pomoc. Oglądajcie uważnie, bo może wam się to kiedyś przydać!

Dzień 1, godzina 12:00

- Hi! Właśnie lecę helikopterem, z którego zaraz zeskoczę w głąb amazońskiej dziczy. Mam ze sobą scyzoryk, pojemnik na mocz oraz startery trzech różnych operatorów. W dżungli jest tylko jeden punkt, w którym rejestrują numery na kartę. Znajduje się w miasteczku Simsimati, zamieszkałym przez sektę Registerian. Ciekawe czy uda mi się bez problemu zarejestrować prepaid mając jedynie do dyspozycji scyzoryk i pojemnik na mocz. Przekonajmy się, czas na skok z helikoptera!

12:05

- Jak widzicie spadochron zaplątał się o gałęzie i zawisłem na drzewie. Mam ograniczone pole manewru, a strasznie chce mi się pić. Amazońska dżungla nie zna litości dla spragnionych. Na takich tylko czekają amazońskie sępy, których pełno w tej okolicy. Nie mogę się odwodnić, dlatego użyję pojemnika na mocz, który trzymam zawsze przy sobie. Wysiusiam się troszeczkę i zaspokoję pragnienie. Picie własnego moczu, to dokonałe perpetum mobile, które dała nam matka natura, żebyśmy nie umarli z pragnienia. Po piciu, zawsze chce się siusiu, a siusiu można pić i w ten sposób nigdy nie umrzemy w amazońskiej dżungli.

12:07

- Właśnie ugasiłem pragnienie. Pojemnik na mocz jest absoultnie niezbędny, jeśli wybieracie się rejestrować numer na kartę do dżungli. Teraz, kiedy już nie grozi mi odwodnienie, odetnę scyzorykiem zaplątane linki spadochronu. Zaraz zejdę z drzewa i pójdę poszukać wody, jedzenia i schronienia, a jutro z rana wyruszę do Simsimati.

16:15

- Zobaczcie, zobaczcie! To są bobki zająca amazońskiego! To oznacza, że sam zając musi gdzieś tu być! To tutejsze zwierzę, żywi się jedynie korą drzewa amazońskiego. Dzięki temu jego odchody zawierają same białka oraz węglowodany, czyli tego, czego akurat potrzebuję! Bobki zająca amazońskiego można jeść na surowo, lub prażone. Smakują trochę jak kurczak. Wyzbieram wszystkie, następnie poszukam zająca i wieczorem zrobię sobie prawdziwą ucztę.

16:30

- Tam w krzakach! Szybko, zobaczcie! Widać, jak siedzi ukryty pod krzakiem. To chyba samica, ponieważ ma zielone wąsy. Z tego co pamiętam samce zająca amazońskiego mają krótkie, fioletowe wąsy, a samice długie i zielone. Postaram się schwytać ją na kolację. Zwabię ją jej własnymi bobkami. Będzie myślała, że to kora drzewa amazońskiego, podejdzie na żer i wtedy TRACH! Nadepnę jej na głowę i upoluję na śmierć.

16:33

- Samica zająca okazała się sprytniejsza niż myślałem. Nie nabrała się na wabik z własnych bobków, zaszła mnie od tyłu i ukradła mi scyzoryk. Tubylcy opowiadają wiele legend o sprytcie zająców amazońskich, ale nie traktowałem tego na poważnie. Aż do tej pory. Na szczęście zostało mi jeszcze kilka bobków oraz pojemnik na mocz. Tej nocy prześpię się na drzewie, a z rana zaraz po siusianiu i uzupełnienu płynów, wyruszę zapolować na śniadanie.

Dzień 2, godzina 08:00

- Hi! Z tej strony Ber Grills, a to mój drugi dzień podróży do Simsimati. To była ciężka noc. Drzewo jest bardzo niewygodne do spania. Do tego we wszystkie otwory nawłaziły mi nieznanego gatunku larwy. Niestety, nawet gdybym chciał zadzwonić po pomoc, to moje startery są niezarejestrowane i nie mogę z nich skorzystać. Ciekawe, czy ktoś, kto zarządził, że trzeba rejestrować wszystkie prepaidy, wziął pod uwagę krytyczną sytuację osób zrzuconych do amazońskiej dżungli. Wiele z takich osób, przybyło do dżungli bez scyzoryka oraz bez pojemnika na mocz. Przetrwanie w takich warunkach bez zadzwonienia po pomoc, wydaje się graniczyć z cudem. Mam nadzieję, że kiedyś podejmiemy sensowną debatę o zasadności rejestracji numerów na kartę oraz o osobach zrzucanych do dżungli. Teraz się wysiusiam, po czym ugaszę pragnienie i w drogę! Śniadanie gdzieś tam czeka.

10:12

- Zobaczcie, zobaczcie! Ależ uczta! To jest lęgowisko robaków amazońskich. Są pełne białka, węglowodanów i witamin. Mają też dużo antyoksydantów, a więc jedzenie ich odmładza. Tutejsi mieszkańcy od zarania dziejów robią z robaków amazońskich nalewki oraz kosmetyki. Postaram się wyjeść te wszystkie smaczne kąski z lęgowiska, ponieważ długa droga przede mną i potrzebuję energii. Smisimati znajduje się jakiś dzień drogi stąd. Jeśli wyruszę zaraz po śniadaniu, to jutro po południu powinienem mieć zarejestrowany numer na kartę i zadzwonię po pomoc.

14:03

- Idę już czwartą godzinę i czuję się trochę odwodniony. Najgorsze jest to, że nie chce mi się siku. Fizjologiczne perpetum mobile matki natury zawodzi. W pojemniku na mocz zostały mi ostatnie krople życiodajnego płynu. Chyba będę musiał przerwać wędrówkę i poszukam wody. Można przeżyć na samym moczu, ale kiedy nie chce się sikać, to zaczyna się problem. Amazońska dżungla nie zna litości dla problemów, dlatego niedługo rozbiję obóz i postaram się zatańczyć po deszcz.

16:36

- To miejsce wydaje się idealne na rozbicie obozu. Dzisiaj nie mam siły więcej wędrować, więc zatrzymam się tutaj na noc. Po drodze upolowałem żmiję amazońską. Są bardzo głupie i same podchodzą do człowika i dają się głaskać. Kiedy jedna ze żmij podeszła mi pod rękę, żebym ją pogłaskał, to ja wtedy TRACH! Nadepnąłem jej na głowę i upolowałem na śmierć. Całe szczęście, że pojawiły się żmije amazońskie, bo skończyły mi się proteinowe bobki oraz larwy z lęgowiska. Problemem natomiast pozostaje pragnienie. Wciąż nie chce mi się siku, a wokół brak świeżej wody. Znam ludowy taniec deszczu i skorzystam z niego. Zanucę amazońską piosenkę, wykonam magiczne kroki i lada chwila powinien spaść deszcz.

16:45

- Chyba pomyliłem kroki, albo słowa amazońskiej piosenki, ponieważ spadł grad. Skryłem się pod drzewem, ale kulki są duże i bardzo boli jak we mnie trafiają. Jedyna pociecha to taka, ze można ssać kulki gradowe i dzięki temu nie chce się pić. Mam nadzieję, że niebawem przestanie padać, bo boli jak cholera. Postaram się jakoś zasnąć w tych warunkach.

Dzień 3, godzina 06:03

- Hi! Wita was Ber o poranku. Wczorajszej nocy w ogóle nie spałem. Cały czas padał grad, a okoliczne zwierzęta podłapały nutę amazońsiej piosenki i całą noc głośno śpiewały. Chyba też piły alkohol, bo słyszałem brzdęk butelek. Dżungla dała mi w kość przez te ostatnie dwa dni. Wezmę tylko łyka moczu i ruszam w dalszą drogę. Zostało mi jakieś pół dnia podróży do Simsimati i mam nadzieję, że już dzisiaj zadzwonię po pomoc z zarejestrowanego numeru.

08:01

- Idę już drugą godzinę i zobaczcie na co natrafiłem! Ogrody orkanikowe! Występują bardzo rzadko w dżungli amazońskiej. Ogrody orkanikowe to samosiejne ogrody z orkanikiem amazońskim jako główną rośliną. Roślina ta jest bardzo popularna wśród lokalnych szamanów. Używają jej w celu rekreacyjnym oraz sprzedają na amazońskim allegro jako dopalacze. Spróbujmy trochę tej rośliny i zobaczymy, czym raczą się tutejsi szamani.

08:10

- Jestem rybą... jestem żółwiem... patrzcie na mnie! Zgadnijcie kim jestem! Muuuuuu... Tak jest! Świnią! Muuuu... Ależ ta dżungla jest piękna. I ma tyle zielonego koloru. Lubię kolory. Zgadnijcie kim jestem!? Muuuuuuu...

10:12

- Mała próbka orkanika amazońskiego okazała się niezmiernie aktywna. Przez dwie godziny imitowałem różne zwierzęta oraz rośliny, co mieliście przyjemność oglądać. Ciekawie byłoby zostać dłużej w orkanikowych ogrodach, ale karta sama się nie zarejestruje. Ruszam dalej i za około dwie godziny powinienem być na miejscu.

11:38

- Widzicie tę bramę, tam na wprost? To jest Brama Świętej Rejestracji, czyli wejście do Simsimati. Będę tam za jakieś pół godziny. W międzyczasie zobaczcie na co natrafiłem! Bociany amazońskie! Akurat mają gody. Podczas godów samiec bociana amazońskiego zjada sporo orkanika amazońskiego, a samica wypija pół litra alkoholu etylowego. Tak odurzeni płodzą potomstwo przez dziesięć godzin. Obecnie gatunek ten jest zagrożony ze względu na bardzo ograniczony dostęp samic do świeżego alkoholu etylowego. Nieodużone samice bociana amazońskiego nie chcą kopulować i mieć potomstwa. Wolą karierę i podróżowanie po świecie, zamiast wychowywania kolejnego pokolenia bocianów. Problem ten próbuje rozwiązać rząd amazoński, który rocznie importuje z Polski setki litrów spirytusu. W specjalnych karmnikach wystawia się kieliszki z alkoholem, żeby wprawić samice w ich godowy stan. Zostawmy zakochaną parę w spokoju i ruszamy do Simsimati.

12:06

- Właśnie dochodzę do Bramy Świętej Rejestracji. Przy bramie stoi strażnik, który pilnuje żeby do środka nie weszli terroryści. Zanim wejdę do środka, to wezmę łyczek moczu, żeby ugasić pragnienie. Nie wiem czy strażnik pozwoli mi wnieść pojemnik na mocz na teren Simsimati, więc do dna!

Ber Grills: - Hi! Nazywam się Ber Grills i przyjechałem do was zarejestrować starter na kartę.
Strażnik: - Witam. W związku z ustawą antyterrorystyczną proszę o rozebranie się do naga, kucnięcie i kaszlnięcie.
Ber Grills: - Po co?!
Strażnik: - Muszę sprawdzić, czy nie przemyca pan w odbycie bomby atomowej, albo innej broni, która mogłaby wysadzić dżunglę w powietrze.
Ber Grills: - Nie wystarczy, że opróżnię kieszenie? Mam ze sobą tylko kamerę i pojemnik na mocz.
Strażnik: - Każdy terrorysta tak mówi. Proszę się rozebrać, kucnąć i kaszlnąć.

12:15

- W końcu dostałem się do środka. Strażnik zrobił mi dosyć wnikliwą rewizję osobistą, ale w sztuce przetrwania chodzi przecież o poświęcenie. Punkt rejestracyjny kart SIM powinien być niedaleko. Mam nadzieję, że z rejestracją karty pójdzie mi sprawniej niż z wejściem do Simsimati.

12:32

- Znalazłem! Oto on: Punkt Świętej Rejestracji. To tutaj wszyscy obywatele dżungli amazońskiej rejestrują swoje telefony na kartę. Na wszelki wypadek wziąłem ze sobą startery trzech różnych operatorów. Teoretycznie w Punkcie Świętej Rejestracji można zarejestrować wszystkie startery, ale przezorny zawsze ubezpieczony. Dobra dosyć gadania, wchodzę do środka. Czas zarejestrować numer, zadzwonić po pomoc i wyrwać się z tej dziczy!

Pani z obsługi: - Witam, w czym mogę pomóc?
Ber Grills: - Dzień dobry, chciałbym zarejestrować numer na kartę.
Pani z obsługi: - W jakiej sieci ma pan telefon?
Ber Grills: - Hujah, Grejfrut oraz Minus.
Pani z obsługi: - Możemy zarejestrować wszystkie trzy startery, lub mogę panu zaproponować starter z naszej sieci komórkowej Halo Jungle.
Ber Grills: Hmmm... A jaka jest cena za minutę połączenia w Halo Jungle?
Pani z obsługi: - W Halo Jungle ma pan rozmowy i SMSy bez limitu do wszystkich w sieci, a poza siecią minuta rozmowy kosztuje 100zł, a SMS 50zł.
Ber Grills: - Dobra oferta, ale zostanę przy swoich starterach. Proszę zarejestrować moje numery i to by było na tyle.
Pani z obsługi: - Dobrze, poproszę dowód osobisty, lub paszport, referencje od trzech poprzednich pracodawców oraz zaświadczenie lekarskie, że jest pan zdrowy i może używać telefonu komórkowego.
Ber Grills: - Mam tylko pojemnik na mocz i kamerę. Nie wziąłem ze sobą dokumentów, a pilnie potrzebuję działającej karty SIM.
Pani z obsługi: - Wszyscy terroryści tak mówią. No jak pan sobie to wyobraża? Mam panu przed kamerą zarejestrować numer na kartę, omijając procedury? A jak pan potem wysadzi dżunglę w powietrzę, to kto za to odpowie? Ja nie mam czasu potem chodzić po sądach i się tłumaczyć, bo pan przyjechał i wysadził dżunglę. Proszę przyjść z dowodem tożsamości i wtedy będę mogła panu pomóc. Do widzenia.

12:45

- Tego nie przewidziałem. Podejrzewałem, że u Registerian panują surowe zasady rejestracyjne, ale całkowicie zapomniałem żeby wziąć dokumenty z domu. Z tych wszystkich stresów czuję się trochę odwodniony. Pojemnik na mocz jest już prawie pusty, ale jeszcze jest na łyka. Jak ja teraz zadzwonię po pomoc?

13:05

- Pochodziłem przez chwilę po Simsimati i próbowałem pożyczyć telefon, żeby zadzwonić po pomoc. Okazuje się, że wszyscy tutaj mają telefony w sieci Halo Jungle. Minuta rozmowy do innych sieci kosztuje 100zł, natomiast wszyscy mają karty doładowane za maksymalnie 10zł. Nie połączę się z inną siecią niż Halo Jungle. Zaczynam pomału świrować, że zostanę tutaj na zawsze i będe pił własny mocz do końca życia.

13:25

- Tam, zobaczcie! Tam! Widzicie? Jakiś tutejszy mężczyzna macha do mnie, żebym do niego podszedł. Może ma telefon doładowany za ponad 100zł, to spróbuję się stąd wydostać.

Ber Grills: - Dzień dobry. Machał pan do mnie?
Tajemniczy mężczyzna: - Ty chcieć karty SIM kupić? Ja mieć zarejestrowane karty w różnych sieciach.
Ber Grills: - Ale działające? Nie wyłączyli ich po pierwszym lutego?
Tajemniczy mężczyzna: - Wszystkie SIMy zarejestrowane na pijaczków i bezdomnych. Full legal! W starterach oryginalna oferta operatora, nawet 10GB Internetu gratis!
Ber Grills: - I po ile te starterki?
Tajemniczy mężczyzna: - Po 20zł. Jeśli pan kupić trzy, to po 15zł. Sprzedaję też na amazońskim allegro. Nick użytkownika: simmaster. Ja mieć status złotego sprzedawcy! Wszystko legit!
Ber Grills: - Niestety mam ze sobą tylko pojemnik na mocz i kamerę. Nie mam jak zapłacić.
Tajemniczy mężczyzna: - To nic. Wystawiam fakturę z siedomiodniowym terminem płatności. Płatność w BTC, lub Paypal. Jestem zarejestrowana firma, full legal, wszystko czyste. Dzisiaj pan bierzesz, płacisz pan po tygodniu. Takie rzeczy tylko u simmastera!

13:30

- Simmaster spadł mi z nieba. Właśnie nabyłem dwa zarejestrowane startery. Przed chwilą z jednego zadzwoniłem po pomoc, a drugi będę miał do Internetu. Muszę przyznać, że amazońska dżungla dała mi w kość i prawie pozbawiła mnie nadziei, że jeszcze kiedyś się z niej wydostanę. Na szczęście miałem szczęście i wszystko potoczyło się w dobrym kierunku. Teraz już wiecie jak zarejestrować telefon na kartę w amazońskiej dżungli. Wystarczy udać się do wioski Registerian i poszukać pijaczka, lub bezdomnego, który ma dowód osobisty i za wino zarejestruje wam prepaida. Ewentualnie wejdźcie na amazońskie allegro i szukajcie simmastera. Powodzenia!

A już za tydzień...
- Skoczę z helikoptera w centrum Europy, gdzie spróbuję przeżyć za 1500zł przez cały miesiąc. Będę spał na dworcach, pił mocz i jadł odchody, a to wszystko po to, żeby udowodnić, że da się przeżyć w Polsce za 1500zł miesięcznie. Oglądajcie uważnie kolejny odcinek „Mistrza przetrwania”!

11 thoughts on “Mistrz Przetrwania

  • 8 lipca 2017 at 14:26
    Permalink

    Bociany amazońskie to mistrzostwo! :D I te ich gody…… :D odpałowa strona!

    Reply
  • 13 kwietnia 2017 at 11:34
    Permalink

    Każdy post na stronie to perełka, brawo! Tak trzymaj!

    Reply
  • 11 marca 2017 at 16:04
    Permalink

    humor z dupy ale pierwszorzędny poziom

    Reply
  • 4 marca 2017 at 11:27
    Permalink

    Każdy terrorysta tak mówi
    :> :> :>

    Reply
  • 25 lutego 2017 at 17:19
    Permalink

    jesse zatańczyłeś brekdensa na kutasie w amazońskim wypizdowie i myślisz żeś fajny?

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.