Seksafera co niedziela

Kamil Sebastian Durczok - polski dziennikarz radiowy i telewizyjny, w latach 1993–2006 dziennikarz Telewizji Polskiej, w latach 2006-2015 dziennikarz telewizji TVN, były prowadzący i były redaktor naczelny Faktów. Oskarżony przez pracowników o molestowanie.

Edward Miszczak - polski dziennikarz telewizyjny i radiowy. Jeden z twórców radia RMF FM, dyrektor programowy TVN.

Marcin Prokop - polski dziennikarz, osobowość telewizyjna, prowadzący programów rozrywkowych, felietonista, publicysta.

Jarosław Kuźniar - polski prezenter telewizyjny i radiowy, związany z Grupą TVN.

- Wikipedia

Wszelka zbieżność imion i nazwisk oraz motywów historii przypadkowa.


- Kamil, Kamil! To prawda?! - krzyczała już z korytarza, zanim dobiegła do biurka kolegi z pracy, zdyszana koleżanka z pracy. - Monika, czego chcesz? - odburknął w swoim stylu, Kamil. - Naprawdę cię oskarżyli? O molestowanie? Jeśli tak, to ja pójdę i zeznam, że to jakieś kłamstwa, że ty nigdy... - chciała mocno wesprzeć w trudnych chwilach kolegę, Monika. - Monika... Idź weź jakąś ścierkę, bo tamten stół jest znowu upierdolony i coś z tym trzeba zrobić, dobra? - zakończył konwersację Kamil.

TYDZIEŃ WCZEŚNIEJ...

- Dajesz Kamil, dajesz! Łuuu! Jak dzika szmata! - dopingowali Kamila koledzy z pracy, na firmowej imprezie. Kamil dawał się dopingować. Szczególnie w chwilach, kiedy słyszał swoje ulubione YMCA. - Łuuu Kamil! Teraz Y... Teraz M... Teraz C... - i tak aż do A, Kamil miał akompaniament kolegów, wykonując swój performance. W takich chwilach czuł się jak prawdziwy macho. Prawdziwy macho, który w objęciach Rickiego Martina, mógłby odpłynąć z nim gdzie tylko Ricki by chciał. Tak, Kamil był dumnym gejem, marzącym o wielu przygodach ze sławnymi postaciami z telewizji. Dlatego zatrudnił się jako dziennikarz w stacji telewizyjnej. To nic, że kłamliwej, przekupnej, propagandowej i odmóżdżonej. Nieważne jaki był jego pracodawca. Ważne jakie imprezy firmowe oferował i z kim Kamil mógł na nich przebywać. A dostojnych gości nie brakowało. Marcin Prokop, Olivier Janiak, Jakub Wojewódzki, masterchefowie z zagranicy i z kraju, młode męskie talenty z programów talenciarnianych oraz sam on, we własnej osobie, czyli Dyrektor Programowy. DP był kimś w rodzaju przyjaciela, a jednocześnie boga. Mógł wybrać czy chciał być twoim przyjacielem, czy twoim bogiem. Mógł wybrać z kim i kiedy sypia oraz kiedy sypia sam. Mógł wybrać wszystko i wszędzie, kiedy tylko chciał. Kiedy Edward Miszczak przechodził swoim krótkim krokiem przez salon, to podłoga świeciła w rytm disco, powietrze różowiało, a niebo nad nim rozścielała tęcza. DP EM (di pi i em) miał swój kult w tej jakże kultowej telewizji. Do kultu należał też Kamil. - No no, Kamil, Kamil. Ładne tańce. Lekcje u Augustina? - zagaił przy barze DP EM. - Dyrektorze, ja sam... przed lustrem... taki samouk jestem. - zaczerwienił się Kamil. - To co? Idziemy? - po rozmowie, DP nabrał ochoty na Kamila. A mógł mieć każdego. - Pewnie! - odrzekł zachwycony Kamil. Edward i Kamil z imprezy udali się w bardziej romantyczne miejsce. Niedaleko pod drzewo. Minęło 10 minut...

- To co? Wracamy? - bez zbędnej rozmowy zagaił DP EM. - Pewnie... z tym, że jest taka mała sprawa. - próbował wykorzystać chwilę sam na sam z szefem, Kamil. - Mów śmiało. Ile? Wiem, że lubisz kiedy ci płacimy. - pamiętał nawyki swojego pracownika, Edward. - Nie, nie. Tym razem nie chodzi o to. Szefie, chciałbym mieć swój program w naszej telewizji. Nazywałby się „Seksafera co niedziela”. Mam już cały scenariusz i gdyby zerknął pan okiem, to może mógłbym... - zaczął targowanie po seksie, Kamil. - Hehehe... seksafera co niedziela, powiadasz? No niezłe, niezłe. Zabawne nawet. Ale Kamil... ty nasza, firmowa kurewko kochana... myślisz, że ja nie wiem? Przecież każdy wie, że dajesz wszystkim... Kochamy cię za to! Ja cię kocham jeszcze za to, że jesteś wierny. Jesteś wierny swoim zasadom żeby dawać wszystkim i tak robisz. Dlatego bądź wierny faktom. A fakty są takie, że pasujesz jako prezenter wiadomości. Jak będziesz wyglądał w seksaferach? Jak kulawy na biegu przez płotki. To nie dla ciebie, kurewko moja, nie dla ciebie. - zgasił zapał Kamila, szef. - Ale szefie, inni dostają swoje programy, Marcin prowadzi chyba ze trzy, Kuba też ma ze trzy, a ja co? Każdego dnia to samo. Redagowanie z góry przesłanych wiadomości i przeczytanie je na antenie. Potrzebuję rozwoju! Potrzebuję czegoś nowego, w czym mógłbym się sprawdzić! Program o seksaferach to jest to! - przekonywał szefa, podekscytowany Kamil. - Eh Kamilku, Kamilku. No jak ci odmówić? Jak ci odmówić kiedy tak pięknie i zawsze dajesz? Przynieś jutro scenariusz do mojego biura. Będzie u mnie recenzent to przejrzymy go razem. - mało przekonany do tego pomysłu szef, ostatecznie się zgodził. Obaj wrócili na firmową imprezę w świetnych nastrojach.

Kamil bawił się przednio. Z kilkoma naraz, tak jak lubił. Teraz w jego głowie była nie tylko faza po ecstazy, ale również możliwość poprowadzenia swojego nowego programu. Tak się podniecił, że toaleta była jedynym miejscem, do którego mógł się udać. Oczywiście udał się tam w towarzystwie. Wysoki Marcin nie miał sobie równych w ilości zaliczonych numerków w toaletach. Jeśli DP EM nazwać homoseksualistą, to Kamila wypadałoby nazwać gejem. Marcin był natomiast zwykłym pedałem. Tak, nawet w gejozie jest pewna hierarchia. Homoseksualista to swoisty rodzaj arystokraty. Gej to homoseksualista, ale prześpi się też z kobietą jeśli zechce. Pedała natomiast można kupić i może go kupić każdy. Marcinowi nie sprawiało problemu to, że był pedałem. Robił to co kochał, czyli gówno. I jeszcze mu za to płacili. Jako że był wysoki, to płacili mu dużo. Oprócz gównianej kariery telewizyjnej, Marcina kręcił jeszcze seks z nieznajomymi w publicznych toaletach. W grę wchodzili również znajomi. - Marcin, hola hola, a masz gumkę? - zapytał przed, Kamil. - Nie, no coś ty? Z tobą w gumce? Tyle lat już w tym kiblu razem, to po co ci gumka? Poza tym ostatnią dałem Augustinowi i Pirógowi. - tłumaczył brak zabezpieczenia, Marcin. - No dobra. Przekonałeś mnie. - odpowiedział radosnym tonem, Kamil. Po dwudziestu minutach przekonania, zakończyła się przygoda w toalecie. Kamil był na imprezie zaledwie półtora godziny, a już miał za sobą dwa stosunki oraz trzy tańce, które śmiało mogłyby być hitem w Internecie. Faza po ecstazy zaczęła puszczać. Kolejne dwie tabletki miał w kieszeni. Zresztą, nie musiał ich mieć. Gdyby ich nie miał, to pożyczyłby od kogokolwiek na imprezie. Czy czegoś na tej imprezie nie było? Tak, anakondy i psa dingo. Wszystko reszta, była. Kokainy jak mąki w młynie, heroina w dowolnych dawkach przy barze, LSD na życzenie z dowozem, pastylek różnej maści więcej niż tictaców w hurtowni. I wszędzie mężczyźni. Dla takich chwil warto było pracować dla kłamliwej, propagandowej, odmóżdżonej telewizji nawet całe życie. Wtedy Kamil czuł, że pięknieje, a kiedy piękniał to był napalony. A okazji nie brakowało. - Ohoho, kogo ja widzę? Pan Jacyków we własnej osobie. Co pijesz? - ucieszył się na widok kolegi, Kamil. - Hejka Kamisia! A wpadłem bo w domu nuda, a zapraszaliście, no to wpadłem. - wyjaśnił szczegółowo, pan Jacyków. Kolejny stosunek wisiał w powietrzu. Do końca imprezy Kamil przeżyje jeszcze kilka kolejnych stosunków. Pod wpływem różnorodnych narkotyków, do końca wieczoru każdy tutaj będzie się jebał z każdym i wszyscy ze wszystkimi.

Nazajutrz, z samego ranka Kamil pobiegł do biura Dyrektora Programowego. Zanim jeszcze wszedł, przywitał go recenzent. - Pan Kamil. Miło pana poznać. Chyba jedziemy w to samo miejsce. - chłodny ton głosu przywitał Kamila w windzie. - Dzień dobry. Jadę do pana Miszczaka. Pan również? - dopytał Kamil. - Tak. Ma pan dla nas jakiś scenariusz, prawda? - zadawał pytania znając odpowiedzi, recenzent. - Tak. Przywiozłem go, tak jak obiecałem wczoraj panu Edwardowi. Pan też go przeczyta? - seria pytań zdawała się nie mieć końca, tym razem Kamil. - Tak, również przeczytam. Nawet jako pierwszy. Jednak nie dowie się pan co sądzę. Swoją drogą, nie lepiej zostać przy faktach? Na co panu ten nowy program? - recenzent ponownie zakończył pytaniem. - Muszę się rozwijać! „Seksafera co niedziela” to jest to, czego potrzebuję! - dziennikarz stawiał sprawę jasno. - No tak. Ta stacja umożliwia rozwój w tę stronę. - Kamil znalazł u recenzenta zrozumienie. Zanim doszli do drzwi DP EM wiedzieli o sobie dużo. Recenzent zdecydowanie więcej o Kamilu, niż on o nim. Kamil widział, że recenzent jest kimś z góry. Kimś kto wszystko wie i przed kim odpowiada nawet sam DP EM. Nie mylił się. Rozmowa o scenariuszu przebiegła w oficjalnym tonie. Recenzent czytał scenariusz, a potem dawał go do przeczytania Edwardowi. Po przeczytaniu całości zapadła niezręczna cisza. Edward niezręcznie drapiąc się po karku, wreszcie przerwał tę ciszę. - Kamil... Czy ciebie popierdoliło? Czy ciebie całkowicie popierdoliło? To może trochę jest w stylu naszej stacji, ale nie ma mowy żeby to przeszło! Co ty tutaj wypisujesz? Że co? Że mamy podstawiać prostytutki znanym osobom i przyłapywać ich na seksie z nimi? A jak ktoś będzie stawiał opór to wrzucimy „tabletkę” do drinka? I tak każdego tygodnia, w każdą niedzielę? - ponownie pytań nie było końca, kiedy szef się wkurwił. - Możemy nawet dwa razy w tygodniu. - zaproponował Kamil, nie widząc skaz w swoim pomyśle. - Kamilku, nie będzie nawet niedzieli! To nie przejdzie. Z faktów w takie szambo? Jeszcze swoim imieniem chcesz to firmować. Jak ci nie wstyd? - pytał z wyrzutami szef. Recenzent tylko przyglądał się rozmowie obu panów.

Kamil wyszedł z gabinetu Dyrektora Programowego wściekły jak sam skurwysyn. A kiedy jest wściekły, to robi się napalony. Tak, wiele czyniło Kamila napalonym. Wściekłość również. Pech chciał, że w biurze pozostał jedynie, przebywający tam 24h/7 Jarosław Kuźniar. On jednak był heteroseksualny. Podobno. Dla Kamila, z jego gadką, nie było rzeczy niemożliwych. Potrafił milionom ludzi wciskać w żywe oczy, że brzoza połamała samolot, to i potrafi Kuźniarowi wmówić, że ten jest pedałem. Krótki poczęstunek w firmowym barze, parę drinków... tabletka gwałtu i gotowe. Jarek, półprzytomny, nieopierający się niczemu, został wykorzystany przez Kamila szybko i boleśnie. Przez tabletkę Jarek niewiele czuł, ale ból w duszy pozostanie już na zawsze. Po co zaufał bajerce o pięknych oczach i wypił trzeciego desperadosa od Kamila? Ale tak pięknie opowiadał o jego oczach, tak wzniośle i tak przyziemnie zarazem. Pił więc desperadosy, słuchając słodkich słów Kamila. Miłe spotkanie zakończyło się w toalecie na... eh... lepiej nie opisywać. Sodoma i Gomora. Po piętnastu minutach, zgwałcony Jarek, ledwo przytomny i oparty o toaletę, został zostawiony przez wciąż wściekłego, ale mniej napalonego Kamila, który ruszył do swojego domu. Tak, Kamil pierdolił swoją pracę tego dnia. - Niech fakty poskłada ktoś inny! Albo puśćcie powtórkę z wczoraj! I tak w kółko jest to samo! Ja dzisiaj pierdolę, nie pracuję! Jutro też mnie nie ma! - Kamil poinformował na głos, choć biuro było prawie puste. Miał powód żeby nie przychodzić do pracy kolejnego dnia. Potrzebował czasu na przyszykowanie zemsty. Przygotował scenariusze odcinków na całe dwa sezony. W pilocie, transwestyta miał uwieść Krzysztofa Ibisza i potem na antenie przyznać, że jest z nim w ciąży. Później Janet Jackson miała przyjechać do Polski, po czym jej roznegliżowana pierś miała zetknąć się na scenie z piersią rolnika, który szuka żony. I kolejna seksafera gotowa. Pierwszy sezon to „Seksafera co niedziela”! A drugi sezon miał się nazywać „Jeszcze większa seksafera co niedziela”! Wszystko było już dopracowane. Scenariusze precyzyjnie rozpisane. - A Edward co? Odrzuca? Od popierdolonych zwymyślał?! Dość tego! - krzyczał do siebie, Kamil. Szarlatański plan powoli dojrzewał w jego głowie.

- Mam to! - zakomunikował światu, Kamil. - Szantaż będzie genialnym posunięciem. Powiem, że albo mój program wchodzi na antenę, albo idę do sądu i oskarżam wszystkich o molestowanie. A dawałem wszystkim jak leci. Każdy mnie miał, więc każdy ma przejebane! - wymyślił przyszły eks-dziennikarz telewizji, w której pracował. I tak też zrobił. W biurze Dyrektora Programowego zagrzmiało. - Kamilku, spokojnie. No spokojnie, dobrze? Nie ma co się sądami straszyć, nie ma co się zbytnio denerwować... - uspokajał sytuację szef. - Program na antenie w przyszłym miesiącu, albo wszystkich was wymienię w oskarżeniu, że mnie jebaliście za pieniądze! Tak, brałem pieniążki bo czułem się przez to bardziej sponiewierany, a wiesz że to lubię. Ale brałem je też po to, żeby były dowody na prostytucję. Korzystałeś z męskiej prostytutki, którą zatrudniłeś? Edwardzie, czy tak było? - śmiało stawiał sprawę, Kamil. - Cwane. Dobrze Kamil. Skoro tak stawiasz sprawę, masz ten program, a w międzyczasie produkuj fakty. - szef zmiękł i zgodził się na ultimatum Kamila. Uradowany i dumny z siebie Kamil nie przeczuwał, że właśnie wydał na siebie wyrok. Otumaniony wizją nowego programu i zapełnianiem listy potencjalnych gości do programu, zatracił czujność, która w jego firmie jest dużo cenniejsza od prawdy i szczerości. Zaraz po wyjściu Kamila, w biurze DP EM zaczęła się burzliwa narada telefoniczna. - Słuchaj, on nas chce wszystkich oskarżyć, że my jesteśmy pedały i go wykorzystywaliśmy seksualnie. - wyjaśniał Miszczak w rozmowie z recenzentem. - A tak jest? - zapytał znając odpowiedź, recenzent. - Nooo... Tak. - odpowiedział twierdząco, Edward. - To zróbcie tak samo, tylko że na odwrót. - odpowiedział mistycznie, recenzent. - Że co? - dopytywał DP EM. - Wy oskarżcie go o molestowanie, zanim on zrobi to wam. - wyjaśnił recenzent. - Ahaaa... Ale po co? - wciąż dopytywał DP EM. - Nie grzeszysz inteligencją, co? W sumie dlatego jesteś na tym stanowisku. Mądrość to wada u funkcjonariusza. Oskarżycie go o molestowanie po to, żeby jego oskarżenie nie miało sensu. W telewizji pokażecie, że to on molestował i Kamil dostanie swoją seksaferę co niedzielę. - wyjaśnił jeszcze bardziej szczegółowo, recenzent. - Ahaaa... Tak samo, tylko że na odwrót... Teraz rozumiem. - załapał DP EM. Jak załapał, tak zrobił.

- Kamil, Kamil! To prawda?! - krzyczała już z korytarza, zanim dobiegła do biurka kolegi z pracy, zdyszana koleżanka z pracy. - Monika, czego chcesz? - odburknął w swoim stylu Kamil. - Naprawdę cię oskarżyli? O molestowanie? Jeśli tak, to ja pójdę i zeznam, że to jakieś kłamstwa, że ty nigdy... - mocno chciała wesprzeć w trudnych chwilach kolegę, Monika. - Monika... Idź weź jakąś ścierkę, bo tamten stół jest znowu upierdolony i coś z tym trzeba zrobić, dobra? - zakończył konwersację Kamil. Monika ni jak nie mogła mu pomóc. Wszak oskarżenie dotyczyło molestowania mężczyzn, a nie kobiet. Kamil popracował w stacji jeszcze parę dni, poskładał kilka faktów, aż dostał do rąk własnych pozew o molestowanie. Wieść szybko rozeszła się po firmie. Temat stał się numerem jeden wśród pracowników. Kamil, kiedy tylko zobaczył pismo od prawników, ruszył biegiem do gabinetu szefa. Wściekły wparował bez pukania. Na miejscu siedział Edward z Prokopem Marcinem. - Wiedziałem, że przyjdziesz! Usiądź. - miło przywitał niezapowiedzianego Kamila, szef. - Jaki pozew? Co za pozew? To ja miałem pozew, a nie wy! Co jest?! - irytował się Kamil. - Nie zadziera się z telewizją. - powiedział przekonująco, kiwając głową z boku na bok, Marcin. - Jeszcze ta akcja z Kuźniarem. Ty mała, zboczona, wiecznie napalona świnio. - nie dowierzał w zachowanie Kamila, Edward. - Rozumiem, że z nami wszystkimi, ale Jarek nawet nie jest pedałem, a tym bardziej gejem. Co w ciebie wstąpiło? - dodał Marcin. - To on mnie pozywa, prawda?! To ten durny, pizdowaty, jebany w dupę huj mnie pozywa, żeby się zemścić, prawda?! - dopytywał o sprawcę zamieszania, Kamil. - Przekonanie go nie było trudne. W nagrodę dostał twój program. „Seksafera co niedziela” na antenie od przyszłego miesiąca z Kuźniarem, a tobie grozi nawet pięć lat w więzieniu. Teraz nie pofikasz. - tak DP EM rozprawiał się z nieposłusznymi pracownikami. Strącał swoich wyznawców z nieba do piekła, po jednym telefonie od recenzenta. Kamil zbladł. Jego przebiegły plan został obrócony przeciwko niemu. Zrozumiał, że rzeczywiście nie pofika. W mediach zaczęto się pastwić nad Kamilem, że molestował, że zboczeniec, że za kratki z pederastą. Kamil był stracony. Nie mógł nic zrobić, bo niby co mógł zrobić? Powiedzieć prawdę, że był wszechdostępną męską kurwą, z którą każdy w firmie był w toalecie? Czy przystać na wizerunek damskiego molestatora? Wybrał to, co u niego w firmie zawsze było na pierwszym miejscu – kłamstwo. Wizerunek molestatora nie był taki zły. Przynajmniej nie pedał.

5 LAT PÓŹNIEJ...

Kamil ma się dobrze. Obecnie jest szefem firmy PRowej, która zajmuje się PRem dla firmy PRowej świadczącej usługi dla rządu... i opozycji. Zarabia dobrze, mało pracuje, wciąż bywa na przyjęciach swojej dawnej firmy.

Edward nie jest już Dyrektorem Programowym. Po sukcesie programu „Seksafera co niedziela” stał się Dyrektorem Ponadprogramowym. Niby inicjały te same, ale jeszcze więcej władzy w rękach DP EM. Władzy, dzięki której może jeszcze więcej wszystkiego.

Marcin wciąż prowadzi najróżniejsze, gówniane programy w swojej stacji telewizyjnej. Ostatnim jego hitem był program o rumuńskim masażu łap dla czworonogów oraz reportaż o człowieku pijącym piwo prosto z beczki. Kolejne gówniane programy w drodze.

Jarosław zachwycony popularnością programu, który prowadził, korzystał z owej popularności ile tylko mógł. Zaćpał się na śmierć trzy razy. Pewnej nocy, prostytutka Carmen ugodziła go nożem dla 600zł. Zmarł na miejscu. Jego afera z prostytutką, była ostatnim odcinkiem programu „Seksafera co niedziela”.

14 thoughts on “Seksafera co niedziela

  • 8 maja 2016 at 14:33
    Permalink

    hahahahahahahahhahahahahahahaha!!!!!!! nie mogę się przestać śmiać!!!!! To trzeba wrzucić koniecznie na jakiś wykop albo inny sadistic :D Zajebiste!!!

    Reply
  • 3 kwietnia 2016 at 18:24
    Permalink

    Mistrz pióra! Moja ulubiona historia na stronie :D Musisz być swietnym człowiekiem.

    Reply
  • 20 lutego 2016 at 19:37
    Permalink

    Tekst przekozak! Sama prawda o tvnie :P

    Reply
  • 9 lutego 2016 at 10:22
    Permalink

    O kurwa stary rozjebałes! :D :D Zdjęcie durczoka i historia zasługują conajmniej na nobla albo inne nike. ;D

    Reply
  • 20 stycznia 2016 at 20:32
    Permalink

    Zajebisty styl pisania. Powoli staję się oddanym fanem Twoich opowiadań. :)

    Reply
  • 13 stycznia 2016 at 15:29
    Permalink

    Hahahaha GRUBE!!!!!! HAHAHA :D

    Reply
  • 7 stycznia 2016 at 08:48
    Permalink

    Hahahahhahaahhaah :D :D ;D przeczytałem wszystkie teksty! Chyba najwiecej w soim zyciu :D

    Reply
  • 3 stycznia 2016 at 08:40
    Permalink

    Od zawsze wiedziałem że w T*N samo pedalstwo

    Reply
  • 29 grudnia 2015 at 21:02
    Permalink

    Piszesz bezbłędnie! ;) Uśmiałem się do łez, a najgorsze że w tej stacji tak pewnie jest naprawdę. :D

    Reply
  • 29 grudnia 2015 at 13:38
    Permalink

    Dobr fotka :) Tekst też rozwala :)

    Reply
  • 28 grudnia 2015 at 16:05
    Permalink

    Zajebiste!!! Coż więcej dodać? :)

    Reply
  • 28 grudnia 2015 at 00:32
    Permalink

    Genialne! Czytałam z zapartym tchem 😀

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.