Skoki na beton

7 styczeń 2117, Planeta Ziemia, przyszłość bardzo prawdopodobna

- Witamy państwa bardzo serdecznie! Transmisję komentują Janusz Szpakofski i... - zaczął transmisję w PVT Sport jeden z komentatorów, po czym zagaił drugiego o dane osobowe. - ...Zygmunt Chajser Junior. To niesamowite, że to już setne mistrzostwa w tej dyscyplinie! Jeszcze jako mały brzdąc pasjonowałem się komentowaniem skoków na beton. I zobacz gdzie dziś jestem? Współkomentuję najważniejsze wydarzenie roku z samym Szpakofskim! - żwawo dołączył się do komentowania zawodów drugi z komentatorów. - Ha ha ha! Rzeczywiście Zygmunt jesteś tu i są też tutaj państwo przed telewizorami. Skoro już wszyscy jesteśmy, to powiedzmy co się tutaj dzisiaj, do licha, wyrabia! - emocjonująco koloryzował Janusz. - A więc od początku. Skoki na beton zapoczątkowała parkourowa grupa „Wiejski Parkur”, która z powodu ubogiej urbanistyki wiejskiej oraz z nudów zaczęła uprawiać parkourowe czary w wyjątkowy sposób. Zaczęli oni skakać na gładziutki beton z wystających dachów klatek schodowych, jedynego czteropiętrowego wieżowca w wiosce. - zaczął Zygmunt Junior. - No gładziutki to on wtedy nie był, ha ha! - wtrącił Janusz. - Ha ha w rzeczy samej! O nanogładkości jaką mamy teraz, mogli tylko pomarzyć. Wracając do tematu, to ci dzielni prekursorzy nagrywali swoje wyczyny i wrzucali je do Internetu. Pierwsze ustane skoki z 3,37m nie zrobiły na nikim wrażenia. Ale ustany skok z 7,57m podbił serca internetowej publiki. Skoki na beton zdobyły rzesze fanów i pojawiali się coraz godniejsi konkurenci dla grupy „Wiejski Parkur”. Popularność skoków na tyle spodobała się sieci sklepów Stonka, że postanowiła ona zasponsorować pierwsze oficjalne zawody w skokach na beton, które odbyły się latem 2017 roku w Wielkiej Małej Wsi. Wygrał je Colin Bachleda-Gąsienica-Bułecka-Farel, który skokiem z wysokości 10,65m ustanowił pierwszy rekord świata. Skok wylądował stosowanym do dzisiaj telemarketerem, przez co zebrał najwyższe noty sędziowskie. - Zygmunt przypomniał pierwsze mistrzostwa w skokach na beton. - Ach, co to były za wysokości skoków, porównując do dzisiaj. - z nostalgią wspominał Janusz. - W rzeczy samej te 10,65m to nic przy dzisiejszych skokach. Odkąd skoki na beton stały się konkurencją olimpijską, można było w niej stosować kombinezony i kaski, co znacznie wydłużyło odległości skoków oraz czas kariery skoczka. Ups... Dokończę później, bo pomalutku na skocznię wjeżdżają zawodnicy, a jeszcze reklamy! - zreflektował się nagle Zygmunt, po czym szybko zakończył pierwszą część transmisji.

Tymczasem w domu państwa Kutańczyków...

- Janina włącz szybko na jedynkę bo nasza skacze! - poinstruował żonę Bogdan Kutańczyk, głowa rodziny. - Czekaj chwilę, niech się „Srebropolscy” skończą to ci włączę. - opanowywała podekscytowanie męża, Janina Kutańczyk, szyja rodziny. - No weź, no! Nasza skacze w finale! I to akurat w sezonie, kiedy jest prawdziwa rewolucja! Prawdziwa rewolucja! - mimo wszystko Bogdan ekscytował się coraz bardziej. - Kto skacze? Co za rewolucja znowu? - dopytała z pasjonującą ciekawością Janina. - Pierwsza kobieta w historii skacze na beton w rywalizacji z mężczyznami! Alicja Bachleda-Gąsienica-Bułecka-Farel-Oscypek-Synuś skacze w finale! Do tego teraz wprowadzili nowe kombinezony! Nano-tytano-śluzowe z poczwórnym dopalaczem! Oj co to się będzie działo! Włącz szybko! - nie mógł doczekać się zawodów, Bogdan. - Żeby baba skakała na beton z chłopami. Rozumiałam jeszcze jak uprawiały Boks, albo MMA. Podobał mi się też ruch Górniczek Śląskich oraz zeszłoroczny protest kierowczyń TIRów, ale skoki na beton to już przesada. To ewidentnie dla facetów, a nie dla kobiet. - lekko irytowała się występem pierwszej kobiety w zawodach, Janina. - A tam zobaczysz, że nasza Alicja przeskoczy ich wszystkich. Ostatnio wykręciła taki rekord, że masakra! - Bogdan przeżywał tak emocjonujące chwile, że aż trudno ubrać je w słowa. - Z jakiej wysokości skoczyła? - rekord zaciekawił Janinę. - Odkąd wprowadzono nano-tytano-śluzowe kombinezony mogą skakać na nanogładki beton aż z orbity plus maksymalnie pięć centymetrów powyżej. I w tym cały smaczek, bo wystarczy tylko sześć centymetrów ponad orbitę, by nano-tytano-śluzowa konstrukcja nie wytrzymała i skoczek nie przeżyje. Alicja w półfinałach skoczyła z wysokości 3,82cm ponad orbitę, a rekord świata to 3,87cm ponad orbitę! - Bogdan prawie miał orgazm, tłumacząc żonie doskonałą formę Alicji. - Czyli będziemy oglądać, jak ludzie skaczą praktycznie z tej samej wysokości na beton i potem te kilka centymetrów różnicy zdecyduje kto wygrał? - mało emocjonująco zadała pytanie, Janina. - Hahaha! Eh, ty głupia. Jakie centymetry? Nanomilimetry zadecydują o zwycięstwie! Przeważnie wszyscy skaczą 3,82cm, a różnicę robią nano-odległości. Do tego jeszcze zawodnicy dostają punkty od sędziów za styl i lądowanie, są dodatkowe lub ujemne punkty za wiatr oraz punktowa korekta grawitacyjna ustalana przez Komputer Sportowy. - wyjaśnił złożoność skoków na beton, Bogdan. - Komputer Sportowy? - zaciekawiła się Janina. - Oj ty się w ogóle nie znasz na sporcie Janina. Teraz Komputer Sportowy decyduje o tym kto wygra, a kto przegra. Koryguje praktycznie wszystkie błędne decyzje sędziów oraz warunki atmosferyczne, przez co sport jest jeszcze bardziej idealny i profesjonalny. Dzieciaki schodźcie na dół! Zaraz skoki! A ty Janina włączaj wreszcie na jedynkę. - Bogdan wyjaśnił działanie Komputera Sportowego, po czym zebrał rodzinę przed telewizorem. - No już masz! - żona przełączyła kanał na jedynkę, pstrykając palcami. (tak się w przyszłości zmienia kanały telewizyjne, szmaty!) - Kurwa mać, znowu reklamy... Ech, jak zawsze w tej durnej telewizji. Idę do łazienki, zawołajcie mnie jak będzie transmisja. - rozgoryczony reklamami Bogdan, opuścił na chwilę rodzinne grono.

Wracamy do transmisji...

- Witamy z powrotem! Pierwsi zawodnicy wjeżdżają na skocznię. Zygmunt co nam o nich opowiesz? - Janusz rozpoczął obgadywankę na antenie. - Mogę opowiadać o nich godzinami od strony sportowej, lub osobistej. Od której strony opowiadać Januszu? - dopytał Zygmunt. - A opowiedz nam od obu stron. Chętnie posłuchamy, ponieważ trochę minie zanim zawodnicy wejdą na skocznię. Wszak to orbita. - słusznie zauważył Janusz. - No to zacznijmy od samej skoczni. Skocznia Zimmer-in-Arsch Schanze wybudowana została za sto miliardów eurodolarów w miejscowości Archs w Szwablandii. Dawno temu polscy turyści, którzy cudem przeżyli pijacką wyprawę w tamtejsze góry, na cześć tego, że przeżyli osiedlili się u podnóża gór, gdzie założyli osadę i nazwali ją Zimmer-in-Arsch. Nazwa powstała z połączenia kilku pomyłek. Po pierwsze pijackie eskapady nigdy się nie skończyły i przy rejestracji osady wpisano omyłkowo Arsch. Po drugie Polacy nie znali języka szwablandzkiego, dlatego przetłumaczyli słowo „pokój” (np. światowy) na Zimmer. Po trzecie dodali z angielskiego „in”, bo wiedzieli, że to znaczy „w”. I tak powstała osada Zimmer-in-Arsch, gdzie w tym roku wybudowano tę wspaniałą skocznię. Sami zawodnicy na dzisiejszych zawodach to prawdziwa śmietanka śmietanki. Top topów i mistrzowie wśród mistrzów. W 1/8 finałów odpadli zawodnicy, którzy byli właściwie tylko tłem dla dzisiejszej elity. Na tamtym etapie zawodnicy skakali z wysokości zaledwie 3,76cm ponad orbitę. Wtedy to Alicja Bachleda-Gąsienica-Bułecka-Farel-Oscypek-Synuś skoczyła rekord życiowy 3,77cm ponad orbitę i z hukiem weszła do ćwierćfinałów. W ćwierćfinałach zawodnicy skakali aż 3,79cm ponad orbitę, a Alicja również poradziła sobie bez problemu skokiem z wysokości 3,79000000001cm ponad orbitę i pokonała swojego rywala. W półfinale zaskoczyła wszystkich ustanawiając rekord polski 3,82cm ponad orbitę i co zrobi dzisiaj? Liczymy na zwycięstwo, bo jest w wybornej formie. Jej przeciwnikami będą Niemiec, Austriak i Marokańczyk. Czterech zawodników i tylko jeden zwycięzca. W tych zawodach nie ma srebrnych medali. Liczy się tylko pierwsze miejsce! - podgrzał atmosferę Zygmunt Junior. - Dokładnie tak, a pierwszy będzie skakał Austriak, Arnold Hitler. Arnold to nie tylko utalentowany sportowiec, ale także malarz, który ma smykałkę do polityki. Kto wie co będzie robił po zakończeniu kariery? Może pójdzie w świat... - Janusz przedstawił pierwszego zawodnika. - Arnold to wybitny skoczek i miejmy nadzieję, że jeszcze dużo razy skoczy na beton, zanim uderzy do polityki. Dzisiejsza kariera skoczka jest o wiele dłuższa niż kiedyś. Przypomnijmy, że dwuosobowa grupa „Wiejski Parkur”, w skład której wchodzili Michał Stolec i Wojciech Wiertło, oddała w sumie tylko siedem skoków. Michał oddał trzy, a Wojciech cztery. Po tych skokach kariera skoczków została zakończona przez nadmierne wytężenie organizmu. Kolejni skoczkowie, jak np. praprzodek Alicji, czyli Colin Bachleda-Gąsienica-Bułecka-Farel skakali maksymalnie kilkanaście razy w karierze i to też dzięki doskonaleniu technik amortyzacyjnych. A dziś? Dziś zawodnicy oddają dwa skoki w jednych zawodach, a profesjonalnie skakać na beton zaczynają dopiero po tysiącu próbnych skoków. Ależ ta dyscyplina się rozwinęła przez te wszystkie lata. - zachwycał się nad zawodami Zygmunt. - Musiała się rozwinąć, ponieważ ma wielu oddanych fanów na całym globie. Obecnie jeden na czterech kibiców sportowych, to właśnie kibic skoków na beton, co czyni je najpopularniejszym sportem na świecie! - Janusz wyjaśnił stopień popularności skoków. - Austriak już na miejscu... ustawia belkę startową na... 3,84cm ponad orbitę! Ależ chce zacząć te zawody w spektakularny sposób! 3,84cm ponad orbitę! Czy on oszalał?! - rozemocjonował się Zygmunt. - Rzeczywiście chce skakać z wysokości 3,84cm ponad orbitę. Ogromna wysokość jak na skok na beton. I ruszył! - Janusz spostrzegł, że Arnold Hitler rozpoczął swój skok. - Skok na beton z tej wysokości trochę trwa, więc w międzyczasie zapraszamy państwa na reklamy. - Zygmunt wtrącił sponsorskie pięć minut.

Tymczasem w domu państwa Kutańczyków...

- I co, kto skacze? Skoczył już?! - dopytywał Bogdan siedząc w toalecie. - No wyjdź z kibla i sam zobacz, a nie krzyczysz przez cały dom. - Janina poinformowała męża, żeby wrócił i sam obejrzał zawody. - No przycisło mnie chwilę, to mi powiedz. Kto skakał? Austriak? Z jakiej wysokości? - Bogdana ogarniał szał niewiedzy. - Ustawił belkę na 3,84cm ponad orbitę i już ruszył. - wyjaśnił najmłodszy syn rodziny Kutańczyków, Grzegorz. - Dzięki synek. A jak leci? Dobry styl? Przy wyjściu z belki nie wygięło go? - Bogdan postanowił dopytać o szczegóły lotu Austriaka. - Wygląda, że leci dobrze. Jak na Austriaka to całkiem spoko. - odpowiedział najstarszy syn, Jerzy. - Dobra już skończyłem, idę! (odgłos spuszczonej wody w toalecie) – Bogdan obwieścił swój powrót przed telewizor. - Co jest kurwa? Znowu reklamy?! No ja pierdolę, co za pojebana telewizja. Aż zgłodniałem z tych stresów. Zawołajcie mnie po reklamach. - sfrustrowany reklamami Bogdan, postanowił udać się do kuchni na posiłek.

Wracamy do transmisji...

- Austriak jest już na półmetku lotu. Leci ładnie, pewnie, prosto na beton. Noty za styl powinny być dobre, a korekta grawitacyjna niewielka. - zauważył techniczne niuanse, Janusz. - Tak, wygląda to na bardzo dobry skok. Za niedługo powinien włączyć poczwórny dopalacz, który spokojnie wytrzyma resztę lotu. W związku z tym, zanim doleci, może opowiem państwu o rewolucji jaka w tym roku się wydarzyła. Otóż to pierwszy raz, kiedy zawodnicy używają kombinezonów nano-tytano-śluzowych z poczwórnym dopalaczem. Wcześniejsze kombinezony z technologią Ultrajump pozwalały na skoki z odległości połowy orbity, ale wprowadzenie włókien nano-śluzowych pozwoliło na skoki aż z orbity. To prawdziwa rewolucja w skokach na beton! - opowiadał zafascynowany Zygmunt. - Skoro włókna nano-śluzowe to rewolucja, to co powiesz o dopalaczach? - Janusz wspomniał o istotnej sprawie. - Rzeczywiście, one również zmieniły oblicze skoków na beton. Pierwszy dopalaczy użył holenderski król skoków Falus Cock von Dick. W tym roku na mistrzostwach, w ćwierćfinałach zauważono na jego kombinezonie wypustki na przedramionach i łydkach. Okazało się, że są to mechaniczne transformatory tlenu i azotu, które pod wpływem prędkości spadania, tworzą z cząsteczek tlenu i azotu energię przyspieszającą spadanie. W ten sposób, dzięki dopalaczom, skok na beton jest szybszy i łatwiejszy do ustania. Komisja ds. skoków na beton zbadała kombinezon Holendra i nie dopatrzyła się w nim nieprawidłowości. Od tej pory wszyscy skoczkowie skaczą z poczwórnymi dopalaczami w kombinezonach. To pokazuje, że skoki na beton wciąż się rozwijają i nie wiadomo jeszcze z jak wysoka będzie można skakać w przyszłości. Może odległość dwóch orbit? Albo trzech? - Zygmunta naszyły futurystyczne rozważania na temat ulubionego sportu. - Racja. Kiedyś trudno było sobie wyobrazić skok na beton z dziesiątego piętra, a dziś myślimy o kolejnych orbitalno-betonowych granicach. - również Janusz rozmarzył się futurystycznie. - Oho! Proszę państwa Austriak składa się do lądowania... - zauważył Zygmunt. - Ewidentnie widać, że będzie lądowanie telemarketerem. - rozszyfrował zamierzenia skoczka, Janusz. - To ja może w międzyczasie państwu przypomnę czym jest lądowanie telemarketerem. Otóż lądowanie to zastosował jako pierwszy Colin Bachleda-Gąsienica-Bułecka-Farel, kiedy to po skoku z wysokości 7,81m chciał wylądować na głowie. Udało mu się to, kiedy przy styczności z betonem, zrobił trzy przewroty w przód i usiadł w charakterystycznym rozkroku w kształcie litery „V”. Od tej pory każdy tak wylądowany skok liczony jest przez sędziów razy dwa, a każdy wylądowany skok na nogi razy półtora. - Zygmunt wyjaśnił zasady i punktowanie lądowania telemarketerem. - Czyli jak państwo widzicie, opłaca się skakać na beton na główkę. I to właśnie czyni Austriak, licząc na wyższe noty od sędziów. Czy ustoi ten skok?! - rozemocjonowany komentator Janusz, przelewał swoje rozemocjonowanie na widzów. - Wydaje się, że tak... Taaaaak! - w rozemocjonowaniu towarzyszył mu Zygmunt. - Ustał! Świetny skok! - cieszył się Janusz. - Widać, że jest lekko skołowany, ale skoczył na główkę na beton z orbity, więc ma prawo. - zauważył skołowanie skoczka, Zygmunt Junior. - Przed nami noty sędziowskie! - Janusz podgrzał atmosferę w domach telewidzów.

Tymczasem w domu państwa Kutańczyków...

- Janina, te ogórki konserwowe to świeże były? - Bogdan zapytał małżonkę o stan ogórków, ponownie krzycząc z toalety. - Co ty tam znowu krzyczysz?! - niedosłyszała małżonka. - Czy ogórki konserwowe świeże były?! - głośniej zapytał małżonek. - No to się zastanów, bo albo konserwowe, albo świeże. Nie ma takich i takich. - doprecyzowała Janina. - Oj ty nie bądź taka mądra. Pytam, bo mnie coś znowu pogoniło. Zjadłem paluszki rybne, kanapkę z pasztetową, naleśnika z dżemem, łyżeczkę nutelli i trzy ogórki konserwowe i tak myślę, że mi ogórki zaszkodziły. - Bogdan wyjaśnił swoje pytania. - Tato, tato, Austriak ląduje! - krzyknął do ojca, Grzegorz. - Ląduje telemarketerem? Ustał?! - zainteresował się załatwiający się w drugiej części domu, ojciec. - Tak. Będą wysokie noty! - odpowiedział ojcu, Jerzy. - Ile dostał punktów?! - ojciec nie mógł usiedzieć na kiblu z tych emocji, których nie dane mu było oglądać. - Za styl dwieście osiemnaście, za lądowanie sto trzy, a korekta grawitacyjna wyniosła 5^-16. W sumie dwa tysiące osiem punktów biorąc pod uwagę ujemne punkty za wiatr! - podał wynik ojcu, Jerzy. - Łeeee, słabiutko. Alicja przeskoczy go z palcem w dupie. - prognozował Bogdan. - A jak właściwie liczy się te punkty? - pokrętne zasady punktacji zaciekawiły Janinę. - To wiedzą tylko sędziowie i Komputer Sportowy. Dzięki nim my nie musimy tego wiedzieć i możemy spokojnie oglądać. - wyjaśnił Jerzy. (odgłos spuszczonej wody) – Ufff... ale był zrzucik. Jestem z powrotem. Kto teraz skacze? - Bogdan taktownie wrócił do rodziny, po wcześniejszej toalecie.

Wracamy do transmisji...

- A teraz na belce startowej widzimy Niemca. Ciekawe jaką wysokość ustawi? - zastanawiał się nad rozwojem sytuacji Zygmunt Junior. - Adolf Schwarceneger to jedyny skoczek kulturysta, również ze smykałką do polityki. W tym sezonie jest w formie i to może być skok z bardzo wysoka. - podgrzewał sytuację Janusz. - Ustawia belkę na 4,87cm ponad orbitę! Czy on jest szalony?! - Zygmunt zszokował się wysokością z jakiej miał być kolejny skok. - Przypomnijmy, że obecny rekord świata, który należy do Jensa Schwarcfloga, wynosi 3,87cm ponad orbitę. - przypomniał Janusz. - A więc Adolf chce pobić rekord swojego rodaka aż o 1 cm! Odważny szaleniec! Lub szalony odważnik! Jak kto woli. - Zygmunt rozpływał się nad szaleńczą odwagą Adolfa. - Niesamowite emocje. Ale cóż to... uwaga, uwaga. Oj, będziemy mieli małe utrudnienia w transmisji. - spostrzegł nie lada trudności Janusz. - No niestety, śnieg. Śnieżyca utrudnia widoczność zawodów, nic na to nie poradzimy. Ale zostańcie państwo z nami! Choć w telewizorze widzicie jedynie śnieg, to postaramy się szczegółowo komentować resztę zawodów. - Zygmunt uspokoił niespokojnych telewidzów. - Niemiec właśnie zaczął swój skok, a zanim doleci, to ja może w międzyczasie opowiem o poprzednich rekordach w skokach na beton. Otóż Jens Schwarcflog dzierży oficjalny rekord świata, ponieważ ustał skok z tak spektakularnej wysokości. Aczkolwiek nie przeżył, przez co nie będzie miał już możliwości pobicia swojego rekordu. Natomiast najwyższy nieustany, ale przeżyty skok, wynosi aż 4,54cm ponad orbitę i należy do Japończyka Kutaiti Huji. Jest jeszcze najdłuższy nieustany i nieprzeżyty skok z wysokości 4,55cm ponad orbitę, który wykonał Fin Jussi Siussi. Jeśli Adolf Schwarceneger skoczy dzisiaj 4,82cm ponad orbitę, ustoi i przeżyje ten skok, to będzie to niewątpliwie sensacja stulecia! - Janusz docenił doniosłość historycznego momentu. - Zgadza się. Tymczasem Niemiec właśnie minął półmetek i zaraz odpali poczwórny dopalacz. - Zygmunt Junior dzielnie opisywał każdy szczegół zawodów, zza zaśnieżonego ekranu. - To może ja w międzyczasie opowiem o zmianach jakie mogą nas czekać w skokach na beton w przyszłym roku. Otóż Światowy Związek Skoków na Beton chce trochę urozmaicić rywalizację i dorzucić do lotu dwie piłki. W połowie lotu, skoczek miałby trafić jedną piłką do kosza, a na samym dole tuż przy lądowaniu drugą piłkę kopnąć do bramki. Obecnie trwają burzliwe dyskusje czy na bramce powinien stać bramkarz, czy skoczek powinien raczej strzelać do pustej bramki. Sam pomysł został przyjęty dosyć ciepło przez sieć sklepów Stonka, która od zawsze patronuje skokom na beton, a ostatnio zajęła się również produkcją piłek sportowych. - Janusz opowiedział o ciekawych pomysłach Światowego Związku Skoków na Beton.

Tymczasem w domu państwa Kutańczyków...

- Trafić piłką do kosza? I do bramki? Do dupy niech se trafią. Najpierw to niech się da te skoki oglądać. - podsumował pomysł Bogdan, patrząc na padający śnieg. - No widzicie coś? - dopytał resztę rodziny. - Nie, nic, ale oglądajmy dalej. Tak to już jest ze skokami, że czasami nic nie widać, ale trzeba oglądać. No bo co zrobisz? Nie obejrzysz? - filozoficzną zagbostkę zarzucił najstarszy syn, Jerzy. - No obejrzymy, chociaż nic nie widać. Dwudziesty drugi wiek, a jak trochę śniegu spadnie, to transmisji sportowa jest sparaliżowana. Prawie jak drogowcy! Co za świat! - Bogdan ledwo wytrzymywał nerwowo. - A ja słyszałam, że ta Alicja to sobie ucięła piersi, żeby mieć lepsze noty za styl. Do tego ponoć goli nos, żeby mieć lepszą oreodynamikę. (Kobiety w przyszłości mają owłosione nosy, ponieważ przeszły mutację nano-zombi-genetyczną. Mężczyźni też przeszli taką mutację i teraz kręcą ich owłosione nosy kobiet. - przyp. red.). - przytoczyła najświeższe plotki Janina. - Areodynamikę mamo. - Jerzy poprawił matkę. - Nie ważne co robi dla aerodynamiki. Ważne co robi dla Polski! Uprawia nasz narodowy sport! - Bogdan zaprezentował swą dumę z kolejnego, nowego, narodowego sportu Polaków. - Aroedynamiki! - Janina poprawiła Bogdana. Kłótnia o przedrostek „aero” zaczynała nabierać rozpędu.

Wracamy do transmisji...

- Ustał?! Nieee?! Taaak?! - Zygmunt emocjonował się lądowaniem Adolfa. - Nie wiem, też nie widzę. Poczekajmy na noty od sędziów, wynik od Komputera Sportowego oraz powtórki w technologii nano-podczerwieni. Wtedy wszystkiego się dowiemy. - Janusz wyjaśnił dalsze kroki postępowania dziennikarstwa sportowego. - Ustał! Tak! Widać na nano-podczerwonych powtórkach, że ustał! - skomentował najświeższe dane Zygmunt Junior. - Ale... nie było lądowania telemarketerem. Wylądował na dwie nogi, a nie na główkę, więc noty za styl będą dosyć niskie. - Janusz dostrzegł nieprawidłowości w lądowaniu Niemca. - Mimo wszystko, proszę państwa, mamy rekord świata! Ustany skok na beton z wysokości 4,87cm ponad orbitę! Szkoda, że tego nie widzieliśmy! - rozemocjonowany Zygmunt stawał się coraz bardziej rozemocjonowany. - Noty od sędziów niskie za lądowanie i w sumie dostał dwa tysiące dziewięć punktów za ten skok. Skoczył nowy rekord świata i o punkt wyprzedza Austriaka. - zaktualizował tabelę wyników Janusz. - Przed nami Marokańczyk! Jaką wysokość ustawi do skoku? Czy będzie chciał pobić Niemca? Przecież to niemożliwe, żeby Marokańczyk pobił rekord świata w skoku na beton. - skomentował Janusz. - Nie, nie będzie kolejnego rekordu świata. Marokańczyk skoczy z klasycznej już wysokości 3,82cm ponad orbitę. Może w drugim skoku pokusi się o lepszy rezultat. - Zygmunt rozpracowywał strategię Marokańczyka. - Jestem pewny, że może tak będzie. W końcu Schwarceneger pobił rekord świata aż o 1cm! Trudno będzie pobić Niemca, ale mam nadzieję, że Alicja pokusi się o taki wyczyn. - dopingował rodaczkę Janusz. - Jako, że śnieg uniemożliwia oglądanie skoków, to zaraz po tym jak Marokańczyk ruszy, zapraszam na reklamy. - taktownie zaproponował przerwę Zygmunt. - Oj! Chwileczkę! Ojojojojojojoj! Marokańczyk spadł z belki startowej. Gdzie on jest? Wiatr zniósł go poza skocznię i straciliśmy z nim łączność. Ojojojojojoj! - chwile grozy przeżywał Janusz. - Oj, rzeczywiście ojojojojoj. Skok będzie zaliczony jako nieudany, a tymczasem będą trwały poszukiwania Marokańczyka. Kiedy skoczka zniesie poza skocznię, to trudno określić gdzie wyląduje. Dlatego poszukiwania mogą trochę potrwać. Gdzie był błąd w skoku? Co się stało? - Zygmunt dociekał co poszło nie tak. - Wygląda na to, że od razu przy starcie Marokańczyk włączył poczwórny dopalacz, zamiast poczekać na półmetek lotu. Chciał szybciej wylądować, lecz za szybko użyte dopalacze zniosły go poza skocznię. Wina leży po stronie producenta dopalaczy, lub po stronie samego Marokańczyka, który niewłaściwie ich użył. Dochodzenie w tej sprawie zostanie wszczęte, jak tylko Marokańczyk zostanie odnaleziony. - Janusz na gorąco wyjaśniał zaistniały horror na skoczni. - Wracamy na naszą zaśnieżoną arenę sportową, gdzie do skoku przygotowuje się nasza Alicja Bachleda-Gąsienica-Bułecka-Farel-Oscypek-Synuś. Ale cóż to... Ojejejejej, ojojojojoj. Sędzia techniczny zgłasza zastrzeżenia i cofa Alicję z belki startowej. Dlaczego maca ją po piersiach?! Co się dzieje?! - zdezorientował się Janusz. - Niestety mam złe wieści Janusz. Z tego co się dowiedziałem, Alicję zdyskwalifikowano za nieprawidłowy kombinezon. W kombinezonie Alicji w miejscu na stanik znaleziono piąty i szósty dopalacz. Sprawę zbada teraz komisja ds. skoków na beton. Co więcej mam informację, że wiatr na czterdziestym kilometrze od lądu uniemożliwia rozegranie drugiej serii zawodów. W związku z tym zwycięzcę wyłoniła pierwsza seria skoków i wygrywa Adolf Schwarceneger! Drugie miejsce zajmuje Arnold Hitler, a trzecie miejsce przypada nieodnalezionemu jeszcze Marokańczykowi. Zdyskwalifikowana Alicja zajęła czwarte miejsce. Gratulujemy zwycięzcy, a o wstydzie dopingowym, związanym z piątym i szóstym dopalaczem porozmawiamy innym razem. - zręcznie zakończył transmisję Zygmunt Junior. - Zgadza się. Jako, że śnieg nie przestaje padać i ledwo widać wręczenie medali, to zapraszamy państwa na kolejne zawody. Dobranoc. - dopomógł zakończyć Janusz.

Na koniec w domu państwa Kutańczyków...

- No to się kurwa naoglądałem. Pół zawodów spędzone na sraniu. Potem przez śnieg nie obejrzałem rekordu świata oraz pecha Marokańczyka, a na koniec nasza została zdyskwalifikowana i nawet nie skakała! A idź pan w huj z takim sportem. Co miesiąc płacę za Pakiet Sportowy Plus i takie rzeczy? Za co ja płacę te jedenaście złotych i sześćdziesiąt siedem groszy? - zastanawiał się nad życiem Bogdan. - Dajesz się ruchać w dupę, tato. - synowie utwierdzali ojca, że tkwi w niesprawiedliwości. - Eh, co za świat. Na szczęście za rok mistrzostwa w skokach są w Hiszpanii, to śnieg i wiatr nie przeszkodzą nam w dobrej zabawie. Już nie mogę doczekać się tych emocji! - Bogdan emocjonująco zakończył ten rodzinny, twórczo spędzony czas.

7 thoughts on “Skoki na beton

  • 19 kwietnia 2017 at 22:04
    Permalink

    Wiejski Parkur :d
    …. i jeszcze ta rozmowa o ogórkach konserwowych …… masakra :D

    Reply
  • 24 stycznia 2017 at 13:30
    Permalink

    Odlotowy wpis! :) Przyjemnie się czytało, pzdr

    Reply
  • 8 stycznia 2017 at 16:30
    Permalink

    Zimmer In Arsch :DDDDDD

    Reply
  • 8 stycznia 2017 at 05:07
    Permalink

    „- Dajesz się ruchać w dupę, tato. – synowie utwierdzali ojca, że tkwi w niesprawiedliwości.”

    Widać, że fikcja literacka, na serio to nawet w tak dosadny sposób ciężko uświadomić niektórym osobom wyżej opisany fakt, he

    Reply
  • 7 stycznia 2017 at 20:04
    Permalink

    nienawidzę skoków narciarskich, ale skoki na beton oglądałbym z zapartym tchem ;)

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.