Żyją, bo używają Bitcoina

Życie emeryta w Polsce nie jest łatwe. Ciężar emerytury jest nie do utrzymania już pierwszego dnia, gdzie opłaty i podatki zabierają całość kasiory. Do tego, oprócz radzenia sobie z ciężarem kilkuset złotych co miesiąc, trzeba jeszcze nazbierać puszek i innych śmieci żeby przeżyć. Robię to przez całą emeryturę, więc wiem co mówię. 643 złote i 78 groszy po stu latach pracy, w której nie wolno było pić. Tyle dostałem. A za puszeczki i inne śmieci co miesiąc wpada około tysiaczka i mogę popijać w pracy cały dzień. Problem zaczął się dla mnie, kiedy fundusze z puszek i innych śmieci przewyższyły prawie dwukrotnie moją emeryturę. Zacząłem wpłacać zarobione pieniądze do banku pocztowego, a oni momentalnie podpierdolili mnie do ZUSu. Musiałem się tłumaczyć, skąd mam tyle dodatkowej forsy. Uwierzyli, że sprzedaję się na ulicy jako seks zabawka, ale wiedziałem, że drugim razem już nie uwierzą. Bank pocztowy nie zamierzał przestać mnie podpierdalać. Co robić? Przestać zbierać puszki i inne śmieci i umrzeć z pieniędzy z emerytury? Czy liczyć, że ZUS już do końca mojego życia będzie wierzył mi, że zarabiam tysiąc złotych miesięcznie na usługach seksualnych? Wtedy właśnie odkryłem Bitcoina! Dzięki niemu wpłacam pieniądze z puszeczek i innych śmieci na giełdę, a tam handluję kryptowalutą. W taki sposób legalnie przepieram pieniądze i da się żyć. Gdyby nie Bitcoin, to prawdopodobnie ZUS nałożyłby na mnie karę w wysokości miliona stawek dziennych oraz żądał dożywocia za niezgłoszone dochody. Umarłbym, zanim bym spłacił tę karę. A tak mam i emeryturkę, i legalnie wyprane pieniążki z puszeczek i innych śmieci. Żyję, bo używam Bitcoina.

- Zenek, 130 lat (emeryt od 10 lat, wykonuje wolny zawód)


Joł, od pięciu lat sprzedaję w Internecie narkotyki. Zacząłem już jako dwunastolatek, bo po co czekać jak się wie co się chce robić w życiu. Zdajecie sobie sprawę jak trudno jest dwunastolatkowi przyjmować pieniądze na konto bankowe? Wszystkie te konta „junior” mają limity wpłat, wypłat i są cały czas pod kontrolą rodziców, joł. Moi rodzice nie są najbystrzejsi, ale zarobki rzędu kilkunastu tysięcy złotych miesięcznie ze „sprzedaży kanapek w szkole” nie przekonywały ich, joł. Podejrzewali, że muszę robić coś innego, niż tylko sprzedawać kanapki. Po za tym frustrowało ich, że we dwójkę zarabiają dużo mniej, niż ja sprzedając „chleb i szynkę”, które oni wcześniej kupili. Cały czas musiałem kombinować, joł. Zakładać konta junior na kolegów w klasie, spółki na słupa, używając danych kolegów starszego brata oraz tworzyć jakieś durne kanały na youtube, żebym miał wytłumaczenie przed Urzędem Skarbowym, że zarabiam na „reklamach w necie”. Rok temu odkryłem Bitcoina i to było to, joł. W tym czasie urząd skarbowy zaczął przesłuchiwać kolegów z mojej klasy oraz z drugiej de, gdzie miałem najwięcej kont junior. Niektórzy chcieli sypać, ale to nie był największy problem. Największym problemem było to, że nikt już nie chciał przyjmować dla mnie pieniędzy. Do pełnoletności i możliwości robienia wałków finansowych jeszcze mi trochę brakowało, joł. Bitcoin przyszedł więc w samą porę. Od szesnastego roku życia przyjmuję pieniądze za narkotyki tylko przez Bitcoina. Nikt nie wie ile i jak zarabiam. Rodzice myślą, że moje kanały na youtube splajtowały i znów jestem nic nie zarabiającym gówniarzem. Za pół roku, jak będę pełnoletni, wypłacę cały majątek przez jakąś lewą firmę. Kiedy moi rówieśnicy zaczną dopiero szarpać się z życiem, ja już będę na emeryturze w Kalifornii, joł. Gdyby nie Bitcoin, aparat państwowy wszystko by mi zabrał, pobił mnie i jeszcze strzelił w tył głowy podczas pościgu za mną. Dlatego żyję, bo używam Bitcoina, joł.

- Marcin, 17 lat i pół (uczeń-emeryt)


Od kiedy dowiedziałam się o programie 500+ wiedziałam, że będą problemy z ojcami moich dzieci. Zgłębiłam regulamin i dowiedziałam się, że aby otrzymać pieniążki muszę mieć dziecko i niskie zarobki. Oba warunki spełniałam. Niestety zimny pot oblał mnie, kiedy dowiedziałam się, że pieniędzmi trzeba się dzielić pół na pół z ojcem dziecka. 50% kwoty jest dla matki z dzieckiem, a 50% dla ojca! To skandal! Mój konkubent pije dużo. Ale ja piję więcej! Dlaczego on ma mieć 50% kasy dla siebie, a ja muszę się swoją połową jeszcze dzielić z dzieckiem? Byłam u wielu prawników oraz adwokatów, ale wszyscy powtarzali mi to samo. Że muszę dzielić się ze swoim konkubentem. Mam trudną sytuację, ponieważ mam aż trzech konkubentów i czwórkę dzieci. Przez to muszę oddawać konkubentom aż tysiąc złotych każdego miesiąca! Jeśli wydam swój tysiąc na alkohol, czipsy i trochę ciuchów, to dla dzieci już prawie nic nie zostaje, a tatuśkowie się bawią w najlepsze. Gdzie tu sprawiedliwość? Nie było. Musiałam powalczyć o nią sama! Zamawiając na jednej ze stron potrzebne substancje, odkryłam fantastyczny instruktaż jak używać BTC i od tego czasu wszystkie pieniążki 500+ wysyłam od razu na swój portfel BTC. Trzymam moje Bitcoiny na pendrajwie i konkubenci nie wiedzą jak tych pieniędzy użyć. To urocze jak czasami idą z tym pendrajwem do monopolowego i wydzierają się do kasjerki, że tam jest ich 250zł, które kasjerka ma sobie wyciągnąć. Oczywiście odchodzą z niczym i płaczą nad tym pendrajwem, żeby się otworzył i wyszły z niego pieniądze. Jeden z moich konkubentów próbował nawet przekupić pendrajwa wódką, żeby dał mu chociaż sto złotych. Hehe, żałosne. Teraz mogę pić za kasę konkubentów i jeszcze za swoją. Do tego dzieciom wiedzie się coraz lepiej, bo wszystkiego nie udaje mi się przepić. Wiem, że to trochę nielegalne tak ukrywać pieniądze przed konkubentami, ale jebać to. Co mi mogą zrobić? Jestem matka patolka z czwórką dzieci, więc mogą mi naskoczyć. Żyję jak królowa i będę żyć, bo używam Bitcoinów.

- Anna, 24 lata (matka, beneficjentka programu 500+)

7 thoughts on “Żyją, bo używają Bitcoina

  • 11 czerwca 2016 at 12:42
    Permalink

    Hehehehe dobre ;D Jak zwykle na poziomie ;P

    Reply
  • 10 czerwca 2016 at 13:34
    Permalink

    Napisane fajnym stylem :) Lekko się czyta

    Reply
  • 7 czerwca 2016 at 20:49
    Permalink

    Rozumiemy po co ten tekst. Będziemy używać BTC już wszędzie gdzie się tylko da. Jako jedyny vendor zmusiłeś wszystkich do przejścia na tą formę płatności i jako jedynemu Ci się to udało. Załapaliśmy, że już tylko BTC. Prosimy już o inne teksty, a nie ciągle ten Bitcoin! :-D

    Reply
  • 7 czerwca 2016 at 18:03
    Permalink

    heheh druga historia to z życia wzięta? ;D

    Reply
  • 7 czerwca 2016 at 08:57
    Permalink

    Spoko, wszystko śmieszne i zabawne, ale na serio można trzymać Bitkoiny na zewnętrznym dysku usb?

    Reply
    • 10 czerwca 2016 at 11:31
      Permalink

      Tak tylko że musisz ściągnąć sobie portfel Bitcoin, na przyklad Electrum, albo BitArmory.

      Reply
  • 6 czerwca 2016 at 15:14
    Permalink

    Każdy Twój tekst odpalam z wypiekami na twarzy. Wiem, że będzie dużo śmiechu i nie moge się doczekać kolejnych akapitów. Wszystkie trzy historie tutaj są kozackie, ale ostatnia zasługuje na jakąś nagrodę komediową.

    „Mój konkubent pije dużo. Ale ja piję więcej! Dlaczego on ma mieć 50% kasy dla siebie, a ja muszę się swoją połową jeszcze dzielić z dzieckiem?”

    „Mam trudną sytuację, ponieważ mam aż trzech konkubentów i czwórkę dzieci.”

    ” To urocze jak czasami idą z tym pendrajwem do monopolowego i wydzierają się do kasjerki, że tam jest ich 250zł, które kasjerka ma sobie wyciągnąć. Oczywiście odchodzą z niczym i płaczą nad tym pendrajwem, żeby się otworzył i wyszły z niego pieniądze. Jeden z moich konkubentów próbował nawet przekupić pendrajwa wódką, żeby dał mu chociaż sto złotych.”

    Twoje teksty to jakaś masakra. Zostaje po nich zawsze opluty, lub osmarkany monitor. Dla dobra tego kraju nie przestawaj brać i pisać :D

    Reply

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.